Falubaz Zielona Góra - Unibax Toruń 48:42
Cenne zwycięstwo odnieśli żużlowcy Falubazu Zielona Góra, którzy pokonali Unibax Toruń 48:42 w pierwszym meczu finałowym SE. Najlepszym zawodnikiem został Grzegorz Zengota, który zdobył 13 pkt. Rewanż w jutro w Toruniu.
Pierwotnie pierwszy pojedynek finałowy miał się odbyć 11 października w Zielonej Górze. Władze, które ustalały terminarz nie wzięły chyba pod uwagę, że w październiku aura bywa kapryśna. Doskonały tego przykład mieliśmy przy okazji rozgrywania pierwszego meczu finałowego. Spotkanie to było przekładane czterokrotnie, ponieważ warunki atmosferyczne nie pozwalały na jego rozegranie. Ostatecznie po wielu trudach mecz pomiędzy Falubazem Zielona Góra, a Unibaksem Toruń rozegrano w sobotę. Nie przyszło to jednak łatwo. Organizatorzy wykonali szereg prac, które okazały się niezwykle skuteczne. Przede wszystkim zdecydowano, że z toru zostanie zdjęta warstwa 10-15 centymetrów nawierzchni, a w jej miejsce pojawi się około 200 ton świeżego sjenitu. Przy pracy pomagały służby drogowe, które wykorzystując ciężki sprzęt doprowadziły tor do stanu używalności.
Obie drużyny narzekały na brak jazdy. Falubaz przez złe warunki atmosferyczne generalny trening przed finałem odbył w dniu meczu o 10 rano. Zielonogórzanie pojeździli wtedy godzinę, a po treningu zdecydowano, że tor będzie nadawał się do jazdy. Decyzja o zmianie nawierzchni była niezwykle odważna i ryzykowna, ponieważ zawodnicy z Grodu Bachusa praktycznie stracili tym samym atut własnego toru. Toru, który przez cały sezon był ogromnym handicapem żużlowców trenera Piotra Żyto. Nie przez przypadek więc wielu kibiców drużyny z Zielonej Góry obawiało się sobotniej konfrontacji z Unibaksem Toruń.
Całe zawody zaczęły się jednak bardzo dobrze dla zielonogórzan, którzy za sprawą świetnego startu Grzegorza Zengoty i Patryka Dudka wygrali pierwszy wyścig 5:1. Nawet świeżo upieczony Indywidualny Mistrz Świata Juniorów, Australijczyk Darcy Ward nie mógł dogonić dobrze jadących gospodarzy. Kolejny wyścig wygrał Rafał Dobrucki, a że za jego plecami na mecie zameldowali się torunianie, to na tablicy wyników widniał rezultat 8:4. Bieg trzeci był dwukrotnie powtarzany. Najpierw na tor upadli Piotr Protasiewicz i Adrian Miedziński, później w niemal bliźniaczej sytuacji upadek zaliczył ten pierwszy. Sędzia zawodów, Leszek Demski z Ostrowa Wielkopolskiego nie miał wątpliwości i ostatecznie wykluczył zawodnika gospodarzy. W powtórce osamotniony Fredrik Lindgren zdołał wyprzedzić jedynie Miedzińskiego.
Przedmeczowe obawy o tor potwierdziły się, ponieważ po czwartym wyścigu wyjechały ciągniki oraz walec, który starał się ubić rozrywający się tor. Torunianie doprowadzili do remisu już w następnym biegu, kiedy to para Holder-Ward wygrała w stosunku 4:2 z parą Zengota-Walasek. Początkowo wydawało się, że kapitan Falubazu będzie najsłabszym zawodnikiem tej drużyny. Obawy te rozwiał sam zainteresowany w późniejszej fazie zawodów. Biegi szósty i siódmy to zdecydowana dominacja Unibaksu. Żużlowcy z Grodu Kopernika wygrywając oba wyścigi wyszli na 6-punktowe prowadzenie. Wydawało się w tym momencie, że Unibax może kontrolować przebieg spotkania i ostatecznie je wygrać. Nic bardziej mylnego.
Już od kolejnej gonitwy do głosu coraz bardziej zaczęli dochodzić gospodarze, którzy wreszcie dopasowali się do nawierzchni. W drugiej fazie spotkania zadziwiać może słaba postawa Wiesława Jagusia. Torunianin po bardzo dobrym początku w trzech ostatnich swoich biegach przyjeżdżał na metę ostatni. W biegu 11. trener Żyto najwidoczniej stracił cierpliwość do Nielsa Kristiana Iversena, który w trzech startach nie zdobył punktu i w jego miejsce pod taśmą pojawił się młodziutki Patryk Dudek. Ze startu bardzo dobrze wyszli torunianie, jednak na wyjściu z pierwszego łuku popełnili błąd, co skrzętnie wykorzystali zielonogórzanie, wychodząc na podwójne prowadzenie. Długa przerwa w startach i brak doświadczenia sprawiły jednak, że Dudek nie był w stanie obronić drugiej pozycji.
W biegu 13. bardzo dobrze pierwszy łuk rozegrał Fredrik Lindgren. Atakujący go przy krawężniku Adrian Miedziński nie opanował motocykla i upadając na tor zahaczył jeszcze Szweda. Sędzia zdecydował się bezzwłocznie przerwać wyścig i z powtórki wykluczył Miedzińskiego. W drugim podejściu świetnym startem popisał się Chris Holder i to on ostatecznie wygrał bieg 13. Warto podkreślić, że Australijczyk był bardzo mocnym punktem swojej drużyny. Tylko raz zaliczył nieudany występ, kiedy to w gonitwie 10 przyjechał ostatni.
Wisienką na torcie miały być ostatnie dwa wyścigi. Falubaz zapewnił sobie zwycięstwo jednak już w 14. starcie, w którym para Walasek-Protasiewicz nie dała szans Miedzińskiemu i Jagusiowi. Stało się jasne, że w pierwszym meczu finałowym górą będą zielonogórzanie. Jedyną niewiadomą był rozmiar zwycięstwa. Wszystko było jasne po piętnastym wyścigu. Początkowo na podwójne prowadzenie wyszła para Unibaksu, jednak na dystansie błąd popełnił Ryan Sullivan, którego minął Lindgren. W rezultacie Falubaz wygrał całe spotkanie 48:42. Rewanż już w niedzielę w Toruniu. Czy Unibax wykorzysta atut własnego toru i odrobi z nawiązką stratę z Zielonej Góry, broniąc tym samym tytułu Drużynowego Mistrza Polski? Czy może Falubaz odczaruje toruńską Motoarenę i wygra? Odpowiedzi na te pytania powinniśmy uzyskać po niedzielnym spotkaniu.
Wyniki:
Unibax Toruń
1. Wiesław Jaguś (2,3,0,0,0) 5
2. Robert Kościecha (1*,t,2,2) 5+1
3. Ryan Sullivan (3,1,1*,1*,1) 7+2
4. Adrian Miedziński (1,3,2,w,1) 7
5. Chris Holder (3,3,0,3,3) 12
6. Darcy Ward (1,1,2*,1,1) 6+1
7. Damian Celmer (0,0) 0
Falubaz Zielona Góra
9. Rafał Dobrucki (3,1,1,3,1,0) 9
10. Niels Kristian Iversen (0,0,0,-) 0
11. Piotr Protasiewicz (w,2,2*,2*,2*) 8+3
12. Fredrik Lindgren (2,1*,3,2,2) 10+1
13. Grzegorz Walasek (0,d,-,3,3) 6
14. Grzegorz Zengota (3,2,2,3,3) 13
15. Patryk Dudek (2*,0) 2+1
Bieg po biegu:
1. Zengota (61.06), Dudek, Ward, Celmer 5:1
2. Dobrucki (60.69), Jaguś, Kościecha, Iversen 3:3 (8:4)
3. Sullivan (60.06), Lindgren, Miedziński, Protasiewicz (w/u) 2:4 (10:8)
4. Holder (60.66), Zengota, Ward, Walasek 2:4 (12:12)
5. Jaguś (60.78), Protasiewicz, Lindgren, Celmer, (Kościecha t) 3:3 (15:15)
6. Miedziński (60.75), Zengota, Sullivan, Walasek (d4) 2:4 (17:19)
7. Holder (60.78), Ward, Dobrucki, Iversen 1:5 (18:24)
8. Zengota (61.22), Kościecha, Dobrucki, Jaguś 4:2 (22:26)
9. Dobrucki (60.81), Miedziński, Sullivan, Iversen 3:3 (25:29)
10. Lindgren (60.75), Protasiewicz, Ward, Holder 5:1 (30:30)
11. Walasek (61.44), Kościecha, Sullivan, Dudek 3:3 (33:33)
12. Zengota (61.44), Protasiewicz, Ward, Jaguś 5:1 (38:34)
13. Holder (61.15), Lindgren, Dobrucki, Miedziński (w/u) 3:3 (41:37)
14. Walasek (61.68), Protasiewicz, Miedziński, Jaguś 5:1 (46:38)
15. Holder (60.68), Lindgren, Sullivan, Dobrucki 2:4 (48:42)
Widzów: około 13 tysięcy.
Sędziował: Leszek Demski z Ostrowa.
Zawodnicy startowali według drugiego zestawu.
NCD: 60.06 w biegu trzecim Ryan Sullivan.
POMECZOWE WYPOWIEDZI Z KONFERENCJI PRASOWEJ :
Wojciech Stępniewski (prezes Unibaksu): 6 punktów to dużo i mało. Zobaczymy jak to będzie. Gratuluję Robertowi przygotowania toru. Została wykonana rewelacyjna praca, szkoda że tak późno. Ale już po prostu chyba nie było wyjścia. Robert podjął męską decyzję i była ona na plus.
Robert Dowhan (prezes Falubazu): Czy 6 punktów to dużo? Każdy by chciał na pewno więcej, natomiast ja się cieszę, że to spotkanie doszło do skutku. Spotkały się dwie równe drużyny, które wywalczyły dwa pierwsze miejsca po rundzie zasadniczej. Ciężko było tutaj marzyć o tym, żeby różnice między zespołami to były różnice klas czy lig. Wiadomo, że mecz będzie na styku, że nie można brać tego co było w rundzie zasadniczej. I tak naprawdę jutro się wszystko rozstrzygnie na Motoarenie i wynik myślę będzie sprawą otwartą. Każdy oczywiście kibicuje swojej drużynie. My i tak już wygraliśmy - Zielona Góra i Toruń są w tym roku najlepsze, to one walczą w wielkim finale. To im należą się gratulacje i szacunek. Po raz kolejny chciałem podziękować szczególnie firmie San Bud pana Wojciecha Pawlika i firmie Diament, którą dowodzi pan Janusz Popiel. Te dwie firmy w sposób szczególny przyczyniły się do tego, by ten tor diametralnie zmienić. Ten tor wczoraj wyglądał tak jak wyglądał przez ostatnie 2-3 tygodnie. To jest całkiem nowa nawierzchnia. To jest tor, na którym już będziemy jeździć w przyszłym sezonie. I tak na prawdę to co było niemożliwe, żeby przez 16 godzin stworzyć nową nawierzchnię, stało się i jest to w Zielonej Górze dowodem, że jeżeli się tylko chce i jeżeli mądrzy ludzie podpowiedzą, że można cokolwiek zrobić, a nie co dwa dni przekładać mecz i patrzyć czy wyjdzie słońce, to być może inni wezmą z nas przykład i zrobią to samo, gdy pogoda nie będzie sprzyjać w innych miastach.
Chris Holder (Unibax): Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że ten tor dzisiaj był aż tak dobry i nadawał się do jazdy. Ten tor w czwartek całkowicie nie nadawał się do jazdy, nie było szans na ściganie. Dzisiaj mogliśmy się ścigać, było trochę wyboiście, ale tor był bardzo dobrze przygotowany. Jesteśmy 6 punktów do tyłu - to nie jest dużo. Te 6 punktów to bardzo dobry wynik dla nas, to nie to samo co w rundzie zasadniczej, gdy zostaliśmy tu rozgromieni.
Grzegorz Zengota (Falubaz): Wszystko mi pasowało na nowym torze. Oby tak było jutro. Będziemy robili wszystko, żeby nie przegrać więcej. Mi ten nowy tor odpowiadał.
Piotr Żyto (trener Falubazu): Powiem tak - jak na mecz, który jeździliśmy dzisiaj na wyjeździe, te 6 punktów to jest dobry wynik. Tor na prawdę nie był naszym sprzymierzeńcem. Został ułożony przez noc. Nie jeździliśmy dzisiaj za długo, był krótki trening - nie było możliwości spasowania się, ale mam nadzieję, że jutro postaramy się obronić tą 6-punktową zaliczkę i będziemy walczyć, żeby ten złoty medal zdobyć. To, że Iversen na twardych nie jeździ to my wiemy od zarania dziejów. Dziś nie był tor dla niego. W którymś starcie nawet nieźle wyszedł, ale niestety dziś nie zapunktował, ale mam nadzieję, że jutro się poprawi. Grzesiu (Walasek - dop. red.) szukał troszeczkę w sprzęcie i mu nie wyszło. Potem poszła rezerwa taktyczna. Na szczęście w końcówce się odnalazł i jako kapitan poprowadził drużynę do zwycięstwa. Gdy przegrywaliśmy 6 punktami, zrobiliśmy taką małą odprawę z zawodnikami w parkingu. Powiedziałem, że nic nie jest stracone, musimy walczyć do końca, bo każdy zdobyty punkt przybliży nas do zwycięstwa i potem do obronienia tego na wyjeździe. Myślę, że to troszeczkę poskutkowało, bo zawodnicy zmobilizowali się na tyle, że nawet patrzyli się na siebie, jadąc na 5:1.
RELACJA PRZYGOTOWANA PRZEZ PORTAL WWW.SPORTOWEFAKTY.PL




